Pośród byków i niedźwiedzi

Podejmowanie ryzyka bez nadmiernych emocji

This post is also available in: angielski holenderski francuski

Wahania pomiędzy apetytami na ryzyko a awersją do ryzyka i cykliczne ucieczki inwestorów z segmentów aktywów postrzeganych jako bardziej ryzykowne w okresach wzmożonej niepewności w tym roku zaczynają wykazywać większą złożoność. Jako selekcjoner papierów koncentrujący się na szczegółowych analizach, Peter Langerman, prezes i CEO w Mutual Series®, nie poddaje się tymczasowym emocjom i poszukuje możliwości w tych obszarach, które zostały opuszczone przez ogół inwestorów. Langerman tłumaczy gdzie dostrzega obecnie pokłady wartości, dlaczego uważa, że rynki prawdopodobnie znajdują się obecnie „dokładnie tam, gdzie powinny” oraz dlaczego niektórzy inwestorzy muszą pogodzić się z pewnym ryzykiem, by zrealizować swe długofalowe cele inwestycyjne.

Peter A. Langerman, prezes i CEO, Mutual Series®Langerman_Peter

Po kryzysie finansowym pięć lat temu, wiele osób było naprawdę poważnie wystraszonych. Utrzymujące się efekty tego niepokoju są widoczne w wynikach tegorocznego globalnego badania nastrojów inwestorów (GISS) przeprowadzonego dla Franklin Templeton. Większość (62%) ankietowanych inwestorów z całego świata liczy w tym roku na wzrosty na swych rynkach lokalnych, ale jednocześnie ponad połowa (52%) planuje przyjęcie bardziej konserwatywnej strategii inwestycyjnej.[1]

Dlaczego inwestorzy wyrażają optymizm, a jednocześnie niechętnie podejmują ryzyko? Wielu z nich straciło pieniądze w okresie kryzysu finansowego, a więc poznali nie tylko strach, ale także ból, który w niektórych przypadkach był tak silny, że skłonienie ich do powrotu na giełdy było bardzo trudne nawet gdy rynki zaczęły wreszcie zwyżkować. Przez te obawy, niektórzy inwestorzy przegapili hossę trwającą od kilku lat na giełdach w USA i wielu innych rynkach. Teraz z kolei pojawiają się innego rodzaju wątpliwości: „Czy nie jest już za późno? Czy umknął mi cały potencjał wzrostowy? Czy ‘łatwe pieniądze’ są jeszcze na rynku?”

Członkowie zespołu Mutual Series nie podchodzą do trudnych sytuacji rynkowych zbyt emocjonalnie i starają się utrzymać zrównoważoną perspektywę. Na rynki i charakterystykę poszczególnych spółek patrzymy z długiej perspektywy. Choć wyceny znacząco wzrosły w porównaniu z poziomami sprzed kilku lat, a kondycja globalnej gospodarki także się poprawiła, uważam, że teraz jest dobry moment na zrównoważone podejście do aktywności na rynku, choć może nie na pójście na całość i kupowanie wszystkich zwyżkujących papierów.

Zachęcamy inwestorów do przyjęcia takiego zrównoważonego podejścia na dłużej, przetrzymania wzlotów i upadków oraz powstrzymywania się od kupowania akcji wyłącznie w nadziei zarobienia mnóstwa pieniędzy w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.

pic 2

Poszukiwanie wartości w Europie

Według wyników naszego badania GISS, 62% inwestorów z całego świata zaliczyło „kryzys zadłużenia w strefie euro” do trzech źródeł największych obaw związanych z inwestowaniem w Europie w tym roku. Z kolei zaledwie 5% spośród inwestorów z USA uważa, że rynki akcji w Europie Zachodniej będą w 2014 r. oferować najlepsze możliwości. Europą interesujemy się nie tylko w tym roku, ale od dłuższego czasu. Na podstawie zarówno danych na temat poszczególnych spółek i rynków, jak i ogólnych wskaźników makroekonomicznych, uważamy, że Europa będzie rozwijać dość wolno, ale jednak pozostanie na ścieżce ożywienia.

Od ponad roku znajdujemy w Europie możliwości inwestycyjne, które wydają nam się atrakcyjne, m.in. wśród spółek bardziej „eurocentrycznych”, tzn. prowadzących działalność i mających swe siedziby w Europie. Interesują nas, w szczególności, firmy związane z handlem detalicznym oraz inne przedsiębiorstwa zorientowane na rynek konsumencki, które uznaliśmy za niedoszacowane. Nasze opinie opieramy na umiarkowanych, tj. ani przesadnie optymistycznych ani nadmiernie pesymistycznych założeniach. W ostatnim czasie, kursy akcji niektórych spośród tych spółek zaczęły iść w górę, a niektóre części Europy, w tym kilka krajów południowoeuropejskich, zanotowały odbicie.

Ogólnie rzecz biorąc, Europa nadal pod wieloma względami pozostaje w tyle za USA pod względem ożywienia gospodarczego i odbicia na rynkach akcji, a zatem można tam znaleźć atrakcyjne okazje do zakupów.

Od kilku lat, a w szczególności w ostatnim czasie, powszechne wątpliwości budzi zdolność Europy do podźwignięcia się po niezwykle głębokim kryzysie. Panowało przekonanie, że USA wcześniej zaczęły odbijać się od dna (pomimo mozolnego tempa tego ożywienia) dzięki bardziej radykalnym środkom zaradczym, w szczególności w sektorze bankowym, które zapewniły gospodarce lepsze warunki do odbudowania kondycji.

Cały czas jesteśmy zapewniani o pełnej gotowości europejskich władz do zrobienia wszystkiego, czego będzie trzeba, by nie dopuścić do powtórzenia się sytuacji sprzed kilku lat w Europie.

pic 3

 

Czy osoby inwestujące w Europie powinny przejmować się kryzysem zadłużenia? Z pewnością. Pewne obawy może budzić także ryzyko deflacji. Czy jednak te problemy są tak poważne, jak kilka lat temu? Nie. Jeżeli przyjrzymy się sytuacji na poziomie pojedynczych spółek z perspektywy ich prezesów i zarządów, jak również na poziomie makroekonomicznym, dostrzeżemy względną równowagę odzwierciedlaną w ogólnych poziomach wyceny oraz potencjale inwestycyjnym, który, według nas, wygląda solidnie.

Podsumowując, zarówno w Europie, jak i na Bliskim Wschodzie, na Ukrainie czy też w każdym innym miejscu na świecie, zawsze są pewne niewiadome. Niektórych spraw po prostu nie da się przewidzieć. Podczas poważnych przesunięć na rynkach, trzeba po prostu pamiętać, że „to także przeminie”. Taka już jest natura świata, w którym żyjemy.

pic 4

Komentarze, opinie i analizy Petera Langermana są przedstawione wyłącznie w celach informacyjnych i nie stanowią indywidualnych porad inwestycyjnych ani zachęty do zainwestowania w jakiekolwiek papiery wartościowe czy stosowania jakiejkolwiek strategii inwestycyjnej. Biorąc pod uwagę zmienność warunków rynkowych i ekonomicznych, wszelkie komentarze, opinie i analizy są w pełni aktualne wyłącznie w dniu ich publikacji i mogą ulec zmianie bez odrębnego powiadomienia. Informacje zawarte w niniejszym dokumencie nie stanowią kompletnej analizy wszystkich istotnych faktów dotyczących jakiegokolwiek kraju, regionu, rynku, branży, inwestycji czy strategii inwestycyjnej.

Komentarze ekspertów z Franklin Templeton Investments możesz otrzymywać bezpośrednio do swej skrzynki e-mail. Subskrybuj nasz blog: „Pośród byków i niedźwiedzi”.

Aby mieć szybki dostęp do krótkich bieżących informacji inwestycyjnych, znajdź nas na Twitterze @FTI_Global i portalu LinkedIn.

 

Jakie jest ryzyko?

Wszelkie inwestycje wiążą się z ryzykiem, włącznie z ryzykiem utraty zainwestowanego kapitału. Wartość inwestycji może rosnąć lub spadać i istnieje ryzyko utraty części zainwestowanych środków. Ceny akcji podlegają wahaniom (często nagłym i gwałtownym) wywoływanym czynnikami dotyczącymi poszczególnych spółek, branż czy sektorów lub ogólnymi warunkami panującymi na rynkach. Z inwestowaniem na rynkach zagranicznych związane jest określone ryzyko, m.in. ryzyko wahań kursów walut i ryzyko niestabilnej sytuacji gospodarczej i politycznej. Inwestycje na rynkach wschodzących, do których należą także nowe rynki wschodzące, obarczone są większym ryzykiem wynikającym z powyższych czynników, oprócz typowych dla nich ryzyk związanych z względnie niewielkimi rozmiarami, mniejszą płynnością i brakiem odpowiednich ram prawnych, politycznych, biznesowych i społecznych dla rynków akcji. Ponieważ wspomniane ramy prawne, polityczne, biznesowe i społeczne są zwykle jeszcze słabiej rozwinięte na nowych rynkach wschodzących, a występują także rozmaite inne czynniki, takie jak podwyższony potencjał skrajnych wahań kursów, braku płynności, barier ograniczających transakcje oraz mechanizmów kontroli giełd, ryzyka związane z rynkami wschodzącymi są nasilone w przypadku nowych rynków wschodzących.



[1] Globalne badanie nastrojów inwestorów w 2014 r. dla Franklin Templeton zostało przeprowadzone w Internecie przez ORC International w styczniu 2014 r. W badaniu wzięło udział 11 113 inwestorów z 22 krajów.